Księżyc słabo oświetlał pokój z pod zasłon.Drewniane podłogi starego domu skrzypiały lekko pod wpływem wykonywanych przez wszystkich domowników, kroków.Siedziałam w ciszy.W pokoju, w którym znajdowało się stare drewniane łóżko i mały stolik ze szklanką wody.To wszystko.Tyle mi wystarczało.Nic więcej nie potrzebowałam.No może oprócz paczki papierosów i zapalniczki.Siedziałam tu całymi dniami,nocami.Nie wychodziłam na powietrze.Surowo mi tego zabraniano.Przyzwyczaiłam się już.Chris który był moim bratem przyrodnim chciał zapewnić mi bezpieczeństwo ale z jego wizerunkiem nie było to łatwe.Mieszkam z czwórką chłopaków.Są jak moi bracia.Troszczą się o mnie ale to co robią nie jest ciekawe.Są jak mafia, zorganizowana grupa przestępcza.Napadają na banki,kradną w sklepach,zabijają dla pieniędzy.Z tego żyjemy.Mimo że towarzystwo chłopaków jest mi bliskie moja przyjaciółka Harriet często tu przebywa.Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi....Przepraszam....Zapomniałam się przedstawić.Mam na imię Camilla i mam 17 lat.Mieszkam w starym,drewnianym domu wraz z czterema chłopakami.Chris'em,Jasper'em,Mike'iem i Andy'm.Jesteśmy jak rodzina.Szczerze mówiąc Chris jest moim bratem przyrodnim i to on zajmuje się mną po śmierci rodziców.Wiele dla mnie robi ale martwię się o niego....Przepraszam....Podniosłam się z podłogi i wyszłam na korytarz.Powolnym krokiem zeszłam na dół i stanęłam przed drzwiami.
-Camilla...co się stało?-podszedł do mnie Jasper.
-Ktoś tu będzie...zaraz zadzwoni do drzwi...właśnie wchodzi po schodach...już-powiedziałam a po domu rozległ się stary skrzeczący odgłos dzwonka.Zapomniałam powiedzieć.Mam nadzwyczajny dar.Umiem przewidzieć przyszłość.Widzę to co się stanie w przeciągu 2-10 minut,godzin,miesięcy,lat.Podeszłam do drzwi i przekręcając kluczyk, powolnym ruchem otworzyłam je.Staną przedemną chłopak o kruczo-czarnych włosach, średnio wysokiej posturze i o nieziemskiej urodzie.Spodziewałam się go...tak jak my wszyscy.Widziałam go w swoich wizjach ale nie wiedziałam kim był.Patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami.Przypatrywałam mu się odczytując wszystkie jego uczucia gdy przerwał mi Chris.
-Steven!-krzykną rzucając mu się na szyję-Nareszcie!-przywitał się z dla mnie nie znajomym chłopakiem.
-Kto to?-mruknęłam
-To Steven...właśnie dołączył do naszej paczki-oznajmił.Zamurowało mnie.Zobaczyłam coś, co mnie przeraziło.Popatrzyłam na niego raz jeszcze i uciekłam na górę do pokoju.Wbiegłam do pomieszczenia, trzaskając drzwiami.
-NIE!-krzyknęłam.Widziałam to co miało się wydarzyć.
Nie byłam na to gotowa! To zrujnuje mi życie...
c.d.n.